Canon 50mm f1.4 a inne 50tki – dlaczego sprzedałem?

17.09.2012 dodał: Andrzej Jakubczyk

Na forach często spotyka się tematy typu: 50mm vs 70-200, co wybrać. Tego typu dylematów nie będę tutaj rozstrzygał, bo albo ktoś kupuje rower górski albo BMXa, zależy gdzie jedzie.

W przypadku szkieł o tych samych bądź bardzo zbliżonych ogniskowych o takie porównanie można się pokusić, choć też nie zawsze.

50tka jest, jak wszystkim wiadomo, bardzo standardową i popularną ogniskową. Niektórzy nie potrafią bez niej żyć, inni nie mogą żyć bez setki, albo nawet dwóch o poranku.

Ogniskowa 50mm jest, co by o niej nie mówić, bardzo przydatna i uniwersalna.

Spośród szkieł z autofocusem w Canonie mamy 3 takie obiektywy do wyboru: 50mm 1.8, 50mm 1.4, 50mm 1.2. Oczywiście jest jeszcze taki twór jak 50 1.0, ale to dość starożytny egzemplarz, który ciężko dostać a jak już się uda to trzeba wywalić na niego furę pieniędzy. Realnie, więc mamy 3 modele do wyboru.

Canon 50mm 1.8 – Podobno najbardziej ekonomiczna wersja 50tki spośród wszystkich marek. Ciężko powiedzieć czy to prawda. Konstrukcja tej zabaweczki jest odzwierciedlona ceną – używaną sztukę można dostać za 300-350 zł. Można przyjąć zasadę, że im tańszy obiektyw tym rozrzut jakościowy większy i tak też w istocie jest w przypadku 50 1.8.  Przynajmniej to samo można przeczytać w Internecie, ale Internet ma to do siebie, że nawet jakby każdy miał identyczny obiektyw to opinie i tak byłyby skrajnie różne.

Największą wadą 50 1.8 z pewnością jest konstrukcja oraz brak silnika USM, przez co obiektyw w kiepskich warunkach oświetleniowych, szczególnie na niskich przysłonach może głupieć. Wiele osób narzeka na ostrość na f1.8, ale prawda jest taka, że brak ostrości rzadko jest realnym problemem, bo nawet lekkie wyostrzenie zdjęcia w lightroomie spowoduje, że nie będzie się można przyczepić. Zwykle są to narzekania ludzi, którzy nie drukują swoich zdjęć na papierze, a to tak powinno się oceniać ostrość.

Pomijam grono osób, które wrzuca do netu zdjęcia w super hiper rozdzielczości. Tych jestem w stanie zrozumieć.

Pełnowymiarowe sample można sobie znaleźć tutaj

 

Canon 50mm 1.2 L – Wersję 1.4 zostawię na koniec, więc parę słów o 1.2. Co prawda trudno mi się wypowiadać na jego temat, bo z tą L-ką się nie polubiliśmy, mimo dwukrotnych podchodów. Widać nie jesteśmy sobie pisani. Pierwszy egzemplarz, który kupiłem przez allegro okazał się mieć problem z AF na mojej puszcze, a konkretnie miał back focus  http://www.fotoporadnik.pl/front-fokus-back-fokus-en.html . Można było wysłać na Żytnią do kalibracji, ale niestety kalibrują tylko do jednego aparatu i obawiałem się, że po skalibrowaniu do starej 5tki nie będzie działał z 1DS, więc oddałem go. Kolejny egzemplarz pojechałem przetestować osobiście. Niestety efekt był taki sam – minimalny backfocus. Sprzedający chyba nawet o nim nie wiedział, ale po moich uwagach porządnie go przetestował i przyznał mi rację. Przyznam, że wielka szkoda, bo jest to jedyny obiektyw, w którym się zakochałem od pierwszego pomacania. Pancerna konstrukcja, ciężka kobyła, po prostu robi wrażenie.

Niestety typowe dla takiej jasności jest to, że obiektyw nie jest demonem szybkości. Co gorsza jest wolniejszy od wersji 1.4 i wg niektórych opinii nie nadąża za bardzo przy robieniu zdjęć na sali weselnej. Dodatkowy bonus to tzw. focus shift, czyli przesunięcie osi ostrości w miarę domykania/otwierania przysłony – a po polskiemu – im wyższa przysłona tym wady Front Focus/Back Focus zamiast się zacierać to się uwydatniają. Niestety ten typ tak ma i jest to obiektyw zdecydowanie dla świadomych użytkowników. Popularna opinia w sieci to, że nie warto dopłacać 4tys do obiektywu, który zamiast 1.4 ma f1.2. To czy warto zostawiam już indywidualnej ocenie. Jedno jest pewne – obrazek, jaki generuje ten obiektyw na f1.2 wgniata w fotel. Przykładowe fotki z 50L

 

50 1.4 – Również całkiem opłacalny obiektyw w swojej klasie cenowej. Rozrzut jakościowy też podobno różny, ale już nie tak jak w wersji 1.8.  Przy obu tych szkiełkach zalecane jest używanie osłony przeciwsłonecznej, gdyż w zależności od ustawienia ostrości tubus delikatnie się wysuwa i można uszkodzić wrzucając do torby. Co do ostrości to na f1.6 i często też na 1.6 pojawia się tzw. aberracja sferyczna oraz chromatyczna – najlepiej widać na obrazku.

Generalnie obraz na f1.4 jest dość mydlasty i jakby za mgłą. Z chromatyczną aż tak strasznie nie jest w tym obiektywie, nie ma co narzekać. L-ki za parę tysi tez to mają.

Jak się uda odzyskać fotki ze zdechniętego dysku to zaprezentuję, że na f1.4 też zdjęcia da się robić i wcale nie kłują w oczy. Niestety jeden z dysków w komputerze odmówił posłuszeństwa. Ot pech.

 

Co do działania AF – to nie jest najgorzej. Jest dość celny. Niestety nie jest to pełny USM a tzw. MicroUSM, co można odczuć. Obiektyw nie daje sobie rady w ciemnych pomieszczeniach i sprawuje się wyraźnie gorzej niż np. 28 1.8 czy 100 f2. To, że 28ka będzie szybsza to oczywiste, bo ma krótszą ogniskową,. Silnik MicroUSM to prawdopodobnie cwane posunięcie Canona, żeby więcej ludzi kupiło 50 1.2, bo gdyby wersja 1.4 miała silnik USM to pod względem szybkości wykosiła by L-kę.

 

I tu właśnie jest odpowiedź na pytanie postawione w temacie: To właśnie przez ten kiepski AF obiektyw musiał pójść w odstawkę. Pewnie byłbym go zatrzymał nawet, gdyby nie fakt, że fotografuję tylko stałkami i za dużo tobołów też nie ma co nosić, bo potem więcej z tego szkody niż pożytku. Ostatecznie zestaw ekonomiczny 28 1.8 +50 1.4 + 100 f2 wymieniłem na mniej ekonomiczny, ale pewniejszy – 24 1.4 35 1.4 85 1.8 i 135 f2, za to jeśli fotografuje się stałkami to trudno 50tki nie mieć w zestawie.

 

Dziękuję, dobranoc! …a nie jeszcze Sigma 50 1.4 została…może kiedy indziej napiszę…


Czytaj więcej